niedziela, 30 czerwca 2013

Rozdział 14: Wkurwiona Hermiona, smutny Draco i do tego wakacje. Czyli: jak ja mam to kurwa odkręcić?!

Chciałam dodać/napisać wcześniej ale uniemożliwiło mi to wiele powodów. Tak więc jest dzisiaj. Macie dzieci cieszcie japy.

Po powrocie do szkoły szukałem Blaise. Gdzie do kurwy nędzy jest ten skurwiel jak go potrzeba?! Wszedłem do pokoju wspólnego i zobaczyłem go śpiącego na kanapie.
- Aguamenti! - powiedziałem z wycelowaną w Zabiniego różdżką.
- Aaaaaaa!!! Kurwa!! Kogo zajebać?! - wydarł się czarnuch - Aa.. To tylko ty. Miałeś wrócić jutro.
- Jutro jest mecz jakbyś zapomniał. Dzisiaj musi być jeszcze trening. - serio on jest takim idiotą?
- Popierdoliło cię? Chcesz zwołać trening? Teraz? Stary jest 15, wiesz o tym?
- Wiem. Ten mecz musimy wygrać bo jak nie to nie zdobędziemy pucharu.
- Ale gramy z puchonami. Pamiętasz, że to cioty? Nie pierdol, że twoja pojebana rodzinka ci tak siadła na mózg?!
- Tak, wiem że gramy z puchonami. Nie moja rodzinka nie siadła mi na mózg i nie, ONA KURWA NIE JEST POPIERDOLONA!!! - wydarłem się na niego.
- Dobra, nie bij kurwa. - rozsiadł się wygodniej na kanapie i zaczął czytać Proroka którego podniósł z ziemi.
-  Wiesz gdzie Hermiona? Kazałem ci ją śledzić, pamiętasz? A, spytałeś się jej?
- Nie wiem, pamiętam, powiedziała, że nie chce cię znać. Coś jeszcze, bo czytam ciekawy wywiad?
- PRZEPRASZAM, ŻE CO KURWA?!
- Noo to co słyszałeś.
Wybiegłem z pokoju i pognałem korytarzami w kierunku Wielkiej Sali mając nadzieję ją tam znaleźć.
- Aua! Kurwa uwarzaj... - o babci mowa a czerwony kapturek spierdolił pieprzyć się z wilkiem - Hermiona! Szukałem Cię!
- Czego Malfoy?
- Czemu jesteś zła i czemu mówisz do mnie Malfoy, kochanie ? - zapytałem.
- Czemu?! Ja Ci kurwa dam czemu! - fuck nie drzyj japy bo jakiś psor tu przyjdzie, a ja nie mam zamiaru dostać szlabanu w ostatni tydzień.
- Czekaj, jak masz się drzeć to chodź tu. - wziąłem ją za rękę i weszliśmy do pustej sali. - Nie krzycz za głośno bo usłyszą.

***

Mam nie krzyczeć?! Mam kurwa nie krzyczeć?! Ja ci dam nie krzyczeć Malfoy.
- To o co ci chodzi?
- O nic kurwo! - momentalnie znalazłam się przy ścianie.
- Nie takim tonem kochana - usłyszałam szept przy moim uchu - Teraz może powiesz o co ci chodzi? - powiedział wodząc nosem od ucha do obojczyka. Rozprasza mnie to i on dobrze o tym wie skurwiel jebany.
- Chodzi mi o to, - poczułam delikatny pocałunek na szyi - że najpierw zostawiasz mi liścik w którym piszesz, że mam nikomu nie mówić o nas. Nie zostawiłeś żadnego słowa wyjaśnienia. - czułam narastającą na nowo furię; o nie, takie zagrywki ci nie pomogą Malfoy, nie łudź się - A teraz przez Ciebie wszyscy mają mnie za tanią dziwkę! - tu nie wytrzymały żadne pokłady cierpliwości. Odepchnęłam Malfoya. Rozległ się huk i platynowłosy bóg znalazł się na kamiennej posadce w drugim końcu sali.Wybiegłam z pomieszczenia i udałam się do swojego dormitorium. Weszłam do sypialni, rzuciłam się na łóżko i zaniosłam się głośnym płaczem.

***

Kuźwa. Laska ma siłę. Zaraz, zaraz. Czemu wszyscy mają ją za tanią dziwkę? Wstałem i gorzko tego pożałowałem, osunąłem się na zimną posadzkę i przyłożyłem do niej głowę. Na Merlina, jak dobrze! Ostatnie co usłyszałem to otwieranie drzwi i wzywanie pomocy przez dziwnie chujowy głos.
Obudziłem się w skrzydle szpitalnym.
- Proszę leżeć spokojnie panie Malfoy. - powiedziała nawet miłym głosem piguła.
- Jak długo tu jestem?
- Jakieś dwie godziny.
- A kiedy wyjdę?
- Najwcześniej jutro rano. - co kurwa?!
- Ale proszę pani ja muszę dzisiaj zorganizować trening!
- Był tu jakiś chłopak i kazał przekazać, że się tym zajmie.
- Jak wyglądał?
- Taki ciemnoskóry... Nie pamiętam dokładnie. - chociaż raz się do czegoś przydał ten głupi murzyn.
- Będę mógł jutro zagrać na meczu?
- Zobaczymy czy nie będzie powikłań - jak to kurwa zobaczymy?!
- Ale ja muszę jutro zagrać!
- Leż to cię puszczę. - powiedziała zrezygnowanym głosem pielęgniarka.
- A mogę wiedzieć kto mnie tu przyniósł?
- Dobrze ale to ostatnie pytanie. Przyniósł cię tu ten twój ciemnoskóry kolega i jakaś dziewczyna.
- Jak wyglądała?
- Taka w czarnych włosach. - a, to był ten chujowy głos. Pierdolona mopsica, chociaż jakby nie patrzeć to bym w tej klasievdalej tam leżał.
- Masz wypij to i się nie podnoś to jutro wyjdziesz.
- Okej. - upiłem łyk podejrzanie wyglądającej mikstury - Co to kurwa jest?! - wyplułem gorzko-ostrą ciesz na metr od siebie.
- Po pierwsze proszę się wyrażać panie Malfoy, po drugie słyszałam, że chce pan stąd wyjść, nieprawdaż? - mordując pigułę wzrokiem wypiłem z zatkanym nosem eliksir i opadłem na łóżko. Dlaczego wszyscy mają Hermionę za dziwkę? Nie rozumiem tego. Z rozmyślań wyrwał mnie trzask uderzających o ścianę drzwi.
- Malfoy stary kumplu! Co ci ktoś zrobił to zapierdolę chuja! - do sali wpadł Zabini z mopsicą.
- Nikogo nie zapierdolisz.
- Hę? Ale jak to? - dodał z miną rozpieszczonego dziecka, który nie dostanie cukierka.
- Bo to ona. - Blaise nie rżnij głupa ja cię proszę
- Ona? Jaka... Aaaa. Okej, to gdzie ona jest? - no właśnie kurwa nie wiem.
- Zaraz, zaraz, zaraz, ja się pytam jaka ona.
- Nie twój jebany interes Pansy.
- Jakiż ty delikatny, jak zawsze - odpowiedziała Blaisowi Parkinson - Może mnie w końcu oświecicie jaka ona? - ponowiła pytanie spod przymrużonych powiek.
- Hermiona, a kto inny do kurwy nędzy Pansy?! - wydarłem się na nią.
- Ona? - zapytała pogardliwym tonem - Ona nie powinna być warta twojej uwagi - to mówiąc przysiadła na moim łóżku i niebezpiecznie przysunęła swoją twarz do mojej. Rozległo się trzaśnięcie drzwi.
- Pójdę sprawdzić - wyręczył mnie murzyn (mówiłem, że jest dobry?). Gdy tylko zniknął za drzwiami zwróciłem swe piękne obliczę w stronę mopsicy i poczułem jak nasze usta się stykają, a ona zakłada swoje brudne ręce na mojej szyi.
- CO TY KURWA ROBISZ?! - jakże kulturalnie dałem jej znać że sobie togo kuźwa nie życzę.
- Ale o co ci chodzi Dracusiu? - dodała z miną niewiniątka; serio ona jest taka głupia, czy to ja daję zbyt słabo wyraźne znaki, że mnie ona nie obchodzi?!
- Wypierdalaj stąd kurwa, ale to w podskokach. JUŻ! - wstała i powoli wyszła ze skrzydła.
- Ejj... Stary mam do ciebie pytanie i złą wiadomość. Co pierwsze? - do sali wszedł Zabini
- Pytaj. Chcę mieć jeszcze chwilę nadziei, że to nie ona. - opadłem zrezygnowany na poduszkę, świadomy jak to musiało wyglądać w jej oczach.
- Okej. Co powiedziałeś Pansy, że wybiegła z płaczem. Ona nie płacze. Nigdy.
- W skrócie to powiedziałem, że ma spierdalać. Chyba teraz zrozumiała, że jej nie chcę. - spojrzałem smutnym spojrzeniem w okno wiedząc co za chwilę usłyszę.
- Mam ci teraz powiedzieć kto to był? -  pokiwałem wolno głową - Hermiona. - powiedział cicho Blaise. Imię to brzmiało jeszcze chwilę w mojej głowie jak dzwon, który bije na ostatniej drodze.
- Mówiła coś? - spytałem prawie szeptem dalej gapiąc się w to pierdolone okno.
- Nie. Widziałem tylko jak biegła. Płakała.
- Wiesz czemu ją nazywają dziwką. - dodałem prawie załamującym się z rozpaczy głosem.
- Ktoś puścił w obieg plotkę, że Hermiona się puszcza. Że nie przespała się tylko z tobą i rudzielcem.
- Wiesz kto? - spojrzałem się na niego tak zbolałym wzrokiem, a jednocześnie tak strasznym, że mógłbym zabijać za kłamstwo. Skąd wiem? Za Zabinim było lustro.
- Pansy. - dodał po chwili milczenia.
Oczy prawie wyszły mi z oczodołów, a palce zacisnęły się na kołdrze w morderczym uścisku. Ostatnimi siłami powstrzymywałem się przed zdemolowaniem pokoju.
- Czemu mi wcześniej nie powiedziałeś? - wycedziłem przez zaciśnięte zęby.
- Myślałem, że wiesz...
- Blaise, ty nie myślisz. Jakbyś myślał to byś się domyślił, że ta podła szmata by tu nie przyszła, gdybym wiedział. Wiedziałbyś, że gdybym ja wiedział to ona by nie żyła, a przynajmniej by leża teraz w Mungu. Ty nie myślisz. - powiedziałem pustym głosem bez emocji. Coś tam w środku mnie bolało. Gdzieś w okolicach serca. Nie. Nie w okolicach. Draco tobie serce pęka z miłości. Pierdol się jebany mózgu! Pierdolcie się kurwa wszyscy!
- Chcesz coś? - zapytał cicho murzyn.
- Teraz się kurwa troszczysz? - prychnąłem - Weź wyjdź i mi się nie pokazuj na oczy.
Zostałem sam. Sam w pustej sali. Nie było nawet mózgu, który by się wtrącał. Zjebałem. Wszystko zjebałem. Nawet nie mam jak dać w ryj mopsicy. Dzisiaj nie wyjdę. Ona jutro wyjeżdża. Hermiona też. Nic kurwa nie naprawię. Miona wróci do Rona... Albo znajdzie sobie kogoś innego. A ja? Ja będę musiał poślubić pewnie jakąś dziewczynę. Dziewczynę której nie znam, którą każą mi poślubić rodzice. Rozległ się dźwięk tłuczonego szkła, a przez wybite okno wleciał tłuczek. No tak. Nasi mają trening.
- Na Merlina co tu się wyprawia! - do sali wbiegła nieźle wkurwiona pielęgniarka. Podeszła do leżącego na ziemi tłuczka i wyrzuciła go przez okno - Reparo! -wypowiedziała zaklęcie i okno było z powrotem. Przed wyjściem zwróciła się jeszcze w moją stronę - Jak chcesz to możesz iść.
- Dziękuję. - odpowiedziałem tonem pozbawionym emocji.
- Co się stało? Tak pilnie ci było do wyjścia, a teraz co? - zapytała piguła.
- Nic. Nic prócz tego, że zjebałem wszystko.
- Czekaj, może znajdę coś dla ciebie. - mówiąc to weszła do swojego gabinetu. Ciekawe co. Litr felix felicis może coś by pomógł. - Proszę. Weź to tak na poprawę życia. - powiedziała to z matczynym uśmiechem na twarzy. W mojej dłoni znalazła się mała buteleczka ze złotym płynem. Skąd ona ma felixa?! Podziękowałem i skierowałem się na boisko do quiditcha by przeprowadzić trening.

***

Po tygodniu marnej egzystencji nastąpił ten wyczekiwany przez uczniów dzień. Odbył się on jak co roku. Wszyscy zebrali się w Wielkiej Sali. Dyr wygłosił krótki przemówienie, przeszliśmy na peron gdzie stał Hogwart Express i wyruszyliśmy w długą podróż do Londynu na dworzec King Cross. Wysiedliśmy i każdy poszedł w swoją stronę. Gdy wróciłem do domu zastałem nieźle wkurzonego tatę, zatroskaną mamę i prawie płaczącą siostrę.
- Draco. Musimy... - zaczął ojciec
- Nie. Nic nie musimy. - przerwałem mu w połowie zdania. Wbiegłem po schodach na górę i wszedłem  do swojego pokoju, zabezpieczyłem drzwi zaklęciem, i opadłem na łóżko. Nie interesowało mnie nic. Nie interesowało mnie usilne otworzenie drzwi, rozkazy ojca bym je otworzył, wycie siostry i błagania mamy. W skrócie mówiąc, miałem wszystko głęboko w dupie.

W najbliższym rozdziale:
* Miłosne listy Draco pisane do Hermiony
* Stara miłość nie rdzewieje
oraz
* "Zostaw ten cholerny kubek - potniesz sobie palce. Wypij mleko, umyj buzię. Przyjdę, zanim zaśniesz."

6 komentarzy:

  1. hahahhaahh no jebłam ^^ Rozdział genialny i fajnie długi ^^ Noo nie wiem jak to nazywać... ale jest zajebiści no xDD Jaa Cię kocham.,, Do Ciebie szlocham xDD
    Kurdee chce ciąg dalszy!! Już, teraz, NOW!!!
    Dobra... spokojnie ^^
    Dużo... dużo...dużo...weny życzę.NOX
    ~Feniksa \m/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednym wielkim słowem DZIĘKUJĘ!
      Dziękuję za tak miłe słowa i za potrzebę (przynajmniej tak to odebrałam) przeczytania dalszej części, która powinna sie pojawić do środy*
      ~Auorka
      * Jeśli będą możliwości czasowe i wenowe xD

      Usuń
  2. Zajebisty!!! Długi i z akcją ;D nie mam uwag kochana ;* pisz dalej ;)
    ~cicha wielbicielka

    OdpowiedzUsuń
  3. Hhahaha XDD Dobre XD
    Akcja była odjazdowa normalnie XD
    Chciałabym, aby kolejna część pojawiła się prędzej :D
    Zapraszam do mnie.
    Przepraszam za spam, ale próbuję zdobyć czytelników :D
    http://the-pain-of-the-past.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapraszam na pierwszy rozdział.
    + Obserwuję. ^^
    Gomene, za spam :D
    http://the-pain-of-the-past.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń