niedziela, 23 czerwca 2013

Rozdział 13

Siedzieliśmy wspólnie (ja, Ginny, Ron, Levander i Luna) przy jednym stoliku w Trzech Miotłach i piliśmy piwo kremowe.
- Za zbliżające się wakacje! - wzniósł toast Ron.
- Ejj. Bez przesady jeszcze miesiąc.- odpowiedziałam.
- Pojebało?! - wrzasnął Ron - Za tydzień wypierdalamy stąd!
- No właśnie Hermiona. - poparła go Ginny. Kurwa. Tylko tyle czasu?! Kiedy to zleciało?
- A tak w ogóle to macie jakieś plany na wakacje? - spytała Levander.
- Ja zostaje w domu. Pierwszy miesiąc spędzam z Tobą kochanie, - tu zwrócił się do swojej dziewczyny - a drugi z Harrym - powiedział Rudy.
- Uuuu! Namiętne wieczorki będą co? - zagaiła Ginny.
- No oczywiście, co nie Lev? 
- Ja miałam na myśli drugi miesiąc. Pamiętasz, że dopiero w drugim wyjeżdżamy. - Ruda miała polew z brata
- Mówiłeś, że będziemy sami. - ooo, blondi zaczyna mieć pretensje.
- A nie możemy zamienić? - dodał błagalnym tonem Ron
- Nie. Dobrze wiesz, że w sierpniu jadę z rodzicami do Grecji. - powiedziała z wyrzutem. - Dobra to już wiemy co robię ja i Ron. Ty Ginny gdzie jedziesz? - skończyła temat Brown.
- Jedziemy do Charliego.
- Okej. Hermiona. 
- Ja? Ja nic. Pewnie będę siedzieć w domu z rodzicami.
- Dobra. A ty Luna?
- Hę? - zadała bardzo inteligentne pytanie. Czasem ją podziwiam jak ma wyjebane (?) na innych.
- Gdzie spędzasz wakacje?
- Będę w domu.
Spojrzałam na zegarek. O ósmej miałam mieć szlaban u McGonagall, a jest siódma! Nim zajdę będzie za pięć, a jeszcze muszę dziś oddać kociołek do naprawy!
- Co?! Już ta godzina?! - wydarłam się.
- O co ci chodzi Miona? - zapytała Ginny.
- Musze iść na szlaban do McGonagall.
- Nie musisz jeszcze. Psorka siedzi w księgarni i chyba szybko stamtąd nie wyjdzie. - do Mioteł wszedł Hagrid.
- Dobra to mam jeszcze czas na oddanie do naprawy kociołka. - pożegnałam się i pobiegłam do Derwisza i Bangesa. Na szczęście nie było kolejki Gdy zmierzałam w kierunku zamku usłyszałam, że ktoś mnie woła. Odwróciłam się i zobaczyłam biegnącego w moja stronę Zabiniego.
- Hermiona. - wydyszał zgięty w pół.
- Co? Zmęczyłeś się?
- Morda kurwo. Dobra - wyprostował się i uniósł dłonie w obronnym geście. - Sorry. Nie bij! Nie w twarz!
- Czego chcesz?
- Chciałem ci powiedzieć, żebyś nie gniewała się na Draco. - skąd wie?
- Skąd myśl, że się gniewam?
- Słyszałem jak wyzywałaś go gdy szłaś do Hogsmeade. - nie ładnie tak podsłuchiwać, mama kultury nie uczyła?
- Wiesz co, to nie twój interes.
- Nie mój, ale Draco. On prosił mnie żebym cię poprosił, żebyś nie była na niego wkurwiona. - co on kurwa poczta pantoflowa?!
- To powiedz mu, że te prośby może se w dupę wsadzić.
- Ale...
- Nie, wiesz co mu powiedz, żeby spierdalał i się do mnie nie zbliżał.
- Hermiona, ale...
- Spierdalaj! - mówiąc to obróciłam się na pięcie i ruszyłam szybkim tempem w kierunku zamku.

***

Przez noc przemyślałem kilka ważnych kwestii, na przykład takich jak to, że na razie nie powiem nic rodzicom o mnie i o Hermionie. Przeżuwając płatki czytałem Proroka. Jak zwykle nie było nic ciekawego.
- Draco.
-Yhy. - odpowiedziałem mamie z pełną buzią.
- Pamiętasz, że Apri ma dzisiaj urodziny. - jakże pięknie zacząłem się krztusić swoim śniadaniem
- Taak. Pamiętam. - to dzisiaj ten goblin ma urodziny?!
- To mam nadzieję, że masz dla niej prezent?
- Oczywiście. - kurwa, jestem w czarnej dupie. Co ona w ogóle lubi?
Po skończonym śniadaniu poszedłem do mojego pokoju. Kurwa. Co jej kupić. Co poczwara lubi? Nie kupię jej kosmetyków żadnych, bo się nie maluje. Co ona lubi? EUREKA KURWA!!! Zawsze kochała koty. Idzie po wakacjach do Hogwartu. Musi kupić jakieś zwierzę. Tylko jest jeden problem. Jaki? Jak jej kupisz kota? Nie masz jak stąd wyjść, żeby się rodzice nie zorientowali. Kurr.
- Zgredku!
- Czego Pan sobie życzy?
- Zgredku, idź na pokątną i kup jakiegoś ładnego kota. Najlepiej biały lub czarny. Ewentualnie rudy.
- Tak. Proszę Pana.
- Tylko nic nikomu nie mów!
 - Jak sobie Pan życzy. - dałem mu sakiewkę z pieniędzmi. Rozległ się trzask i już go nie było. Usiadłem na parapecie i gapiłem się na padający deszcz. TRZASK!
- Boże!!
- Zgredek melduje, że kupił kota.
- Dobrze możesz już iść. Tylko nikomu nie mów o twojej wyprawie.
- Tak proszę Pana. - TRZASK!
No, no, no. Skrzat się postarał. Kot miał czarne lśniące futro oraz szmaragdowe oczy. Oby się poczwarze spodobało, bo jak nie to... Rozległo się pukanie do drzwi.
- Draco chodź na dól z prezentem! - rozległo się zza drzwi.
Wziąłem klatkę ze zwierzęciem i zszedłem do salonu. CO TO KURWA JEST??!! Dookoła biegały dzieciaki.
- Draco! - rodzice stali koło mojej "kochanej" siostrzyczki i gestem kazali mi podejść. Gdy tylko do nich dotarłem znienacka pojawiła się bestia.
- Proszę! To dla Ciebie Aprillyne! Wszystkiego najlepszego! - wysiliłem się na miły głos.
- Jeeej! Mamo! Tato Draco kupił mi kota! - serio?! Oni stoją obok ciebie idiotko!
- Śliczny. - pochwaliła mama
- Tak. - potwierdził tata, nie posyłając morderczego spojrzenia. - Idź się pobaw z koleżankami. - ups. Będzie wpierdol?
- Ee... Mamo... Ja już się muszę zbierać
- Już? Musisz kiedyś wpaść na dłużej. - dodała smutnym głosem.
- Tak, muszę. W niedzielę mam mecz quiditcha.
- To powodzenia. - to mówiąc objęła mnie na pożegnanie, a z ojcem uścisnęliśmy dłonie (nie zmiażdżył mi jej. Jest postęp). Poszedłem na górę do swojego pokoju i machnięciem różdżki spakowałem swoje rzeczy. Już nie mogę się doczekać by zobaczyć Hermionę. Za pomocą zaklęcia przetransportowałem bagaż przed dom.

Wiem, że bez wstępu ale nie chce mi się go kurwa pisać -,-''. Sorry jeśli przynudziłam. W następnym się bardziej postaram.

1 komentarz:

  1. Fajne, fajne ^^ Tylko na początku nie ogarniałam o co kaman z tą kłótnią, ale potem się skapłam.. Tsssa spóźniony zapłon karkówki xD
    Zajebiaszczo ogólnie jest i czekam na więcej kochana!!
    Dużo, dużo weny!!. NOX
    ~Feniksa :*

    OdpowiedzUsuń