Alleluja kurwa! Wasza kochana autorka jakże zajebistego bloga ruszyła dupę i coś tam napisała. Może najlepsze to to nie jest, ale i tak wiem, że cieszycie mordy xDD.
1.07.1995r. Londyn
Droga Hermiono!
Na wstępie mojego krótkiego listu chciałbym Cię prosić byś na niego odpowiedziała. Chciałbym Ci również powiedzieć, że Cię kocham. Nie piszę tego ot tak. Piszę tą wiadomość całym swoim sercem i całą swoją duszą.
Hermiono proszę, wybacz mi. Wybacz mi, to że nie powiedziałem Ci od razu moich zamiarów. Jednocześnie chcę Cię uświadomić, że nie jest tak jak myślisz. Nie chcę tego pisać w liście, ale nie dajesz mi wyboru. Na początku, nie chciałem niczego więcej prócz jednorazowej przygody, ponieważ dałem się wrobić w zakład. Po tamtej imprezie ty niczego nie pamiętałaś, a musiałaś potwierdzić to co się wydarzyło, oczywiście mogłaś to potwierdzić ponieważ Ci wszystko opowiedziałem. Nie skłamałem oraz nic przed tobą wtedy nie zataiłem (jedynie tego, że to wszystko dla zakładu), ale nie chciałem się jeszcze z Tobą rozstawać. Zaintrygowałaś mnie, a potem rozbudziłaś we mnie uczucia jakich wcześniej nie znałem. Zakochałem się w Tobie już tamtej nocy.
Mam nadzieję, że u Ciebie jest w porządku.
Liczący na szybką odpowiedź
Draco Malfoy.
10. 07. 1995 r.Londyn
Kochana Hermiono!
Dlaczego nie odpowiedziałaś na mój poprzedni list? Proszę Cię wyślij nawet skrawek papieru z wiadomością, że list doszedł.
Cierpliwie czekający na odpowiedź
Draco Malfoy
- Hermiona idź wyrzuć śmieci proszę! - dobiegło mnie wołanie z łazienki.
- Już idę mamo! - położyłam książkę na stole i wyszłam przed dom. Na podjazd wjechał czarny Rolls Royce, a z niego wysiadł...
- Nie, nie wierzę!
- Hermiona! - podbiegł do mnie i wziął w ramiona - Cześć! Pamiętasz mnie prawda? - dopiero teraz Mike postawił mnie na ziemię.
- Jakże mogłabym zapomnieć - odpowiedziałam ze śmiechem - To przecież nikt inny jak Mike Weatherly!
- Brawo! Po raz pierwszy nie przekręciłaś mojego nazwiska!
- Czekaj, kiedy my się ostatnio widzieliśmy?
- Chyba jakieś cztery lata temu. Potem wyjechałaś do szkoły z internatem.
- Tak długo?!
- Tak. I nie dostałem żadnego listu. Jako twój były chłopak to chyba na to zasługuje, co? No po prostu obrażam się - przyjął pozę obrażonego dziecka które nie dostało zabawki - No dobra. Na Ciebie nie da się długo gniewać. - powiedział ze śmiechem odsłaniając przy tym białe zęby.
- Hermiona, kto to? - mama wyszła z domu z walizką w dłoni.
- Dzień dobry pani Granger!
- Mamo, to Mike. Pamiętasz go, nie? - zapytałam się.
- To ten mały Mike który biegał po naszym ogrodzie i tłukł krasnale? Jak tak to pamiętam - odpowiedziała ze śmiechem.
- Tak proszę pani to ja. I przepraszam za te krasnale. - dodał z miną niewiniątka
- Jakie krasnale ja nic nie pamiętam?
- E tam, nieważne. Pomóc pani? - zaproponował chłopak.
- A tak. Jakbyś mógł. Daj do auta.
Dopiero teraz zauważyłam jak wyrósł przez te ostatnie lata. Przybyło mu trochę muskulatury, błękitne oczy przybrały jeszcze bardziej błękitny kolor, jakby to było możliwe, urósł i to sporo, na oko ma teraz jakieś metr osiemdziesiąt; ale włosy ma takie jak zawsze, prawie czarne, lekko przydługie i opadające niesfornymi kosmykami na czoło.
- A tak w ogóle to co cię sprowadza w te strony? - zapytałam
- Chciałem Cię odwiedzić. Wiesz takie spotkanie po latach.
- Miło.
- No ja myślę - odpowiedział z uśmiechem na ustach.
- Na długo przyjechałeś? - zapytała się mama
- Tak na tydzień.
- A gdzie będziesz spać? - zatroszczyła się moja rodzicielka.
- W hotelu.
- To może przenocujesz u nas? Po co masz wydawać kasę na hotele skoro tu możesz spać za darmo? - zaproponowałam.
- Nie będę przeszkadzał...
- Ależ nie będziesz! Ja i Dan i tak wyjeżdżamy na wakacje.
- Zostań - poprosiłam.
- Jeśli to nie będzie problem, to chętnie skorzystam - tak! Nie będę sama w domu! Rozległ się ponaglający klakson auta.
- Dobra to ja lecę bo tata się niecierpliwi. Tylko grzecznie mi tu - pokiwała palcem z udawaną powagą. Nie ma to jak kochająca mamusia.
- Może wyskoczymy gdzieś na miasto? - zaproponował Mike
- No, spoko - odpowiedziałam z uśmiechem. Pojechaliśmy jego autem do centrum i zwiedzaliśmy miasto. W pewnym momencie zapytał
- Pamiętasz jak byliśmy parą?
- Jakże bym mogła nie pamiętać?
- Może dałoby się to powtórzyć? - zapytał nieśmiało. Co kurwa? Z jednej strony pewnie, ale z drugiej... Draco. Jego listy. On go zajebie. W sumie nic dawno nie dostałam... Może dał sobie spokój.
- Możemy spróbować - powiedziałam. W tym momencie mignęły mi blond-platynowe włosy. Nie, to niemożliwe, to nie mógł być on. Zdawało mi się. A może nie?
***
- Gdzie ty się wybierasz?! Wracaj no tu! Musimy porozmawiać!
- Teraz chcesz rozmawiać?! Teraz? Teraz to ja się ojcze śpieszę i jeśli pozwolisz pójdę błagać o wybaczenie pewną kobietę którą kocham. Tak, dobrze słyszysz, KOCHAM. - napisałem w powietrzu ten wyraz.
- To może chociaż powiesz gdzie ona mieszka. - poprosiła mama, ale ja już byłem za drzwiami. Teleportowałem się do centrum Londynu. Gdy miałem się skierować w stronę mugolskiego autobusu zauważyłem ją. Była z jakimś chłopakiem, nawet przystojnym. Kurwa. Oby to był jakiś kuzyn, błagam niech to będzie ktoś z rodziny. Śmiali się i rozmawiali głośno. W pewnym momencie on zapytał
- Pamiętasz jak byliśmy parą? - tylko nie to, kurwa tylko nie to. Wara od niej bo ci łapy powyrywam i wsadzę w dupę!
- Jakże bym mogła nie pamiętać?
- Może dałoby się to powtórzyć? - co kurwa? Powiedz nie, powiedz nie, powiedz nie, błagam!. Kurwa ja Cię błagam!
- Możemy spróbować - echo jej słów pobrzmiewało w moich uszach, a ja stałem jak sparaliżowany.
W końcu ruszyłem dupę i skierowałem się w jakiś bezludny zakątek. Teleportowałem się prosto do mojego pokoju. Jak mogłaś mi to zrobić? Usiadłem na łóżku i schowałem twarz w dłoniach. Hermiona. Straciłem ją.
- KURWA!!!! - rzuciłem lampą o ścianę. Miałem ochotę zdemolować pokój, cały dom, a w szczególności zajebać tego skurwysyna. Kurwa! Co to w ogóle za chuj jakiś?!
- Draco... - rozległo się ciche pukanie - To ja, Apri. Mogę wejść. - zapytała nieśmiało wychylając się zza uchylonych drzwi.
- Co chcesz? - odpowiedziałem cierpko.
- Pogadać.
- Pogadać? - nigdy nie próbowała nawiązać ze mną jakiekolwiek relacji. Co ją do jasnej kurwy wzięło na gadanie.
- Tak. - powiedziała cicho - Nigdy jakoś nie próbowałam cię poznać. Wiesz, tak bliżej.
- Aa. Spoko. Tylko akurat trafiłaś na taki moment, że się za bardzo nie pośmieję.
- Wiem. Mama mówiła, że teraz jest ci ciężko. - może ten potwór nie jest taki zły?
- Taa. Jest źle, a nawet chujowo. - odparłem opadając ciężko na łóżko - Tylko proszę, nie mów rodzicom, że klnę. Ciebie inaczej traktują niż mnie, wierz mi na słowo.
- Nie powiem, a poza tym tata się zmienił. Spędziłbyś z nami czas to byś zobaczył. - albo ta poczwara umie tak dobrze grać, albo ją podmienili, bo to kurwa nie możliwe żeby ona należała do Malfoyów. - Jaki jest twój ulubiony kolor? - wypaliła znienacka a powiedziała to z miłym uśmiechem, słodko przekrzywiając głowę na bok. Ciekawe gdzie trafi? Na Slytherin mi nie pasuje...
- Zawsze nim był zielony, wiesz szmaragdowy, ale ostatnio to brąz. A twój?
- Kiedyś różowy, wiesz, jak to małe dziewczynki. Teraz żółty i czarny.
- Barwy Hufflepuffu. - powiedziałem z uśmiechem. Miło rozmawialiśmy, aż ona zagadnęła.
- Masz dziewczynę.
- To raczej stwierdzenie niż pytanie.
- Mówiłeś, że idziesz się pogodzić z tą dziewczyną. Rodzice mówili, że pochodzi z rodziny nie-czarodziejów.
- Jak ładnie to ujęłaś. Myślałem już, że powiesz, że jest szlamą. - uśmiechnąłem się do niej - A co do tego czy się z nią pogodziłem, to nie. Szybko sobie znalazła innego.
- Przykro mi. Opowiesz o niej? - poprosiła.
- Jak już wiesz, pochodzi z rodziny mugoli.
- Tak i wiem, że ma na imię Hermiona Granger i jest w Gryffindorze.
- Skąd?
- Profesor Snape tu często przychodzi i opowiada o twoich wszystkich akcjach. - powiedziała z uśmiechem - Ale już Ci nie przeszkadzam. Opowiadaj.
- Jest zgrabna, ma czekoladowe oczy i brązowe włosy, jest niziutka, ma może metr sześćdziesiąt? Coś koło tego. Jest inteligentna, ma dużą wiedzę. Jest jedną z lepszych czarownic jakie spotkałem. Dba o innych. Gdybym mógł ją opisać w jednym zdaniu to powiedziałbym, że jest kobietą idealną.
- To czemu o nią nie zawalczysz? - powiedziała takim tonem jakby to była rzecz oczywista
- Zgodziła się chodzić z innym. Sam słyszałem.
- Widziała Cię?
- Nie.
- A jakby Cię widziała, to czy by powiedziała to samo? - co ty taka wścibska co?
- Nie wiem.
- Czemu jej nie powiesz co do niej czujesz?
- Napisałem jej to w liście.
- Powiedz jej to prosto w twarz.
- Jak?
- Pójdź do niej. - taa, uważaj bo mnie kurwa chce znać.
- Nie wiem czy to dobry pomysł.
- Uwierz mi na słowo.
- Skąd masz takie pojęcie o związkach, co mała?
- Mam chłopaka. - mówiąc to wstała i wyszła z mojego pokoju. Ona ma kurwa chłopaka? Ja pierdole świat schodzi na psy. Mówi to koleś, który pierwszą laskę wyruchał na pierwszym roku. Nawet mnie mózgu nie wkurwiaj...
***
- Może wyskoczymy gdzieś na miasto? - zaproponował Mike
- No, spoko - odpowiedziałam z uśmiechem. Pojechaliśmy jego autem do centrum i zwiedzaliśmy miasto. W pewnym momencie zapytał
- Pamiętasz jak byliśmy parą?
- Jakże bym mogła nie pamiętać?
- Może dałoby się to powtórzyć? - zapytał nieśmiało. Co kurwa? Z jednej strony pewnie, ale z drugiej... Draco. Jego listy. On go zajebie. W sumie nic dawno nie dostałam... Może dał sobie spokój.
- Możemy spróbować - powiedziałam. W tym momencie mignęły mi blond-platynowe włosy. Nie, to niemożliwe, to nie mógł być on. Zdawało mi się. A może nie?
***
- Gdzie ty się wybierasz?! Wracaj no tu! Musimy porozmawiać!
- Teraz chcesz rozmawiać?! Teraz? Teraz to ja się ojcze śpieszę i jeśli pozwolisz pójdę błagać o wybaczenie pewną kobietę którą kocham. Tak, dobrze słyszysz, KOCHAM. - napisałem w powietrzu ten wyraz.
- To może chociaż powiesz gdzie ona mieszka. - poprosiła mama, ale ja już byłem za drzwiami. Teleportowałem się do centrum Londynu. Gdy miałem się skierować w stronę mugolskiego autobusu zauważyłem ją. Była z jakimś chłopakiem, nawet przystojnym. Kurwa. Oby to był jakiś kuzyn, błagam niech to będzie ktoś z rodziny. Śmiali się i rozmawiali głośno. W pewnym momencie on zapytał
- Pamiętasz jak byliśmy parą? - tylko nie to, kurwa tylko nie to. Wara od niej bo ci łapy powyrywam i wsadzę w dupę!
- Jakże bym mogła nie pamiętać?
- Może dałoby się to powtórzyć? - co kurwa? Powiedz nie, powiedz nie, powiedz nie, błagam!. Kurwa ja Cię błagam!
- Możemy spróbować - echo jej słów pobrzmiewało w moich uszach, a ja stałem jak sparaliżowany.
W końcu ruszyłem dupę i skierowałem się w jakiś bezludny zakątek. Teleportowałem się prosto do mojego pokoju. Jak mogłaś mi to zrobić? Usiadłem na łóżku i schowałem twarz w dłoniach. Hermiona. Straciłem ją.
- KURWA!!!! - rzuciłem lampą o ścianę. Miałem ochotę zdemolować pokój, cały dom, a w szczególności zajebać tego skurwysyna. Kurwa! Co to w ogóle za chuj jakiś?!
- Draco... - rozległo się ciche pukanie - To ja, Apri. Mogę wejść. - zapytała nieśmiało wychylając się zza uchylonych drzwi.
- Co chcesz? - odpowiedziałem cierpko.
- Pogadać.
- Pogadać? - nigdy nie próbowała nawiązać ze mną jakiekolwiek relacji. Co ją do jasnej kurwy wzięło na gadanie.
- Tak. - powiedziała cicho - Nigdy jakoś nie próbowałam cię poznać. Wiesz, tak bliżej.
- Aa. Spoko. Tylko akurat trafiłaś na taki moment, że się za bardzo nie pośmieję.
- Wiem. Mama mówiła, że teraz jest ci ciężko. - może ten potwór nie jest taki zły?
- Taa. Jest źle, a nawet chujowo. - odparłem opadając ciężko na łóżko - Tylko proszę, nie mów rodzicom, że klnę. Ciebie inaczej traktują niż mnie, wierz mi na słowo.
- Nie powiem, a poza tym tata się zmienił. Spędziłbyś z nami czas to byś zobaczył. - albo ta poczwara umie tak dobrze grać, albo ją podmienili, bo to kurwa nie możliwe żeby ona należała do Malfoyów. - Jaki jest twój ulubiony kolor? - wypaliła znienacka a powiedziała to z miłym uśmiechem, słodko przekrzywiając głowę na bok. Ciekawe gdzie trafi? Na Slytherin mi nie pasuje...
- Zawsze nim był zielony, wiesz szmaragdowy, ale ostatnio to brąz. A twój?
- Kiedyś różowy, wiesz, jak to małe dziewczynki. Teraz żółty i czarny.
- Barwy Hufflepuffu. - powiedziałem z uśmiechem. Miło rozmawialiśmy, aż ona zagadnęła.
- Masz dziewczynę.
- To raczej stwierdzenie niż pytanie.
- Mówiłeś, że idziesz się pogodzić z tą dziewczyną. Rodzice mówili, że pochodzi z rodziny nie-czarodziejów.
- Jak ładnie to ujęłaś. Myślałem już, że powiesz, że jest szlamą. - uśmiechnąłem się do niej - A co do tego czy się z nią pogodziłem, to nie. Szybko sobie znalazła innego.
- Przykro mi. Opowiesz o niej? - poprosiła.
- Jak już wiesz, pochodzi z rodziny mugoli.
- Tak i wiem, że ma na imię Hermiona Granger i jest w Gryffindorze.
- Skąd?
- Profesor Snape tu często przychodzi i opowiada o twoich wszystkich akcjach. - powiedziała z uśmiechem - Ale już Ci nie przeszkadzam. Opowiadaj.
- Jest zgrabna, ma czekoladowe oczy i brązowe włosy, jest niziutka, ma może metr sześćdziesiąt? Coś koło tego. Jest inteligentna, ma dużą wiedzę. Jest jedną z lepszych czarownic jakie spotkałem. Dba o innych. Gdybym mógł ją opisać w jednym zdaniu to powiedziałbym, że jest kobietą idealną.
- To czemu o nią nie zawalczysz? - powiedziała takim tonem jakby to była rzecz oczywista
- Zgodziła się chodzić z innym. Sam słyszałem.
- Widziała Cię?
- Nie.
- A jakby Cię widziała, to czy by powiedziała to samo? - co ty taka wścibska co?
- Nie wiem.
- Czemu jej nie powiesz co do niej czujesz?
- Napisałem jej to w liście.
- Powiedz jej to prosto w twarz.
- Jak?
- Pójdź do niej. - taa, uważaj bo mnie kurwa chce znać.
- Nie wiem czy to dobry pomysł.
- Uwierz mi na słowo.
- Skąd masz takie pojęcie o związkach, co mała?
- Mam chłopaka. - mówiąc to wstała i wyszła z mojego pokoju. Ona ma kurwa chłopaka? Ja pierdole świat schodzi na psy. Mówi to koleś, który pierwszą laskę wyruchał na pierwszym roku. Nawet mnie mózgu nie wkurwiaj...
***
Nawet nie proszę o komentarze...
Jejejejeje fajny, fajny rozdzialik ^^ Draco... proszę ruszyć dupolencję i się wybrać do pewnej niewiasty ^^ Dajesz, dajesz ty... mały skurwielu narcystyczny kochany <3
OdpowiedzUsuńRozdzialik zajedwabisty i bardzo mi się podoba ^^
Dużo, dużo weny życzę :*
~Feniksa
Mam pomysł *.* niech ten mike bedzie chciał zaciągnąć hermione do łóżka, ale ona nie bedzie chciała to on ją spróbuje zgwałcić i wtedy pojawa sie draco XDD Tak wiem moja psycha powala ;D nie no tak wgl to zarąbisty rozdział :D dożo weny ;**
OdpowiedzUsuń~ cicha wielbicielka
Jak dobrze wiedzieć, że nie tylko moja psychika jest tak hmmm... osobliwa :D Też o tym na początku myślałam i chyba wrócę do tego pomysłu :>
Usuń~Autorka
Co to za gwałty mają być o.O Macie zamiar demoralizować młodzieć pioczki co!! Ja wam dam xDD Nie no spoko pomysł XD Jestem ciekawa jak to wyjdzie ^^ A tak w ogóle to niezły spojler.. -,- Ale i tak chcę ciąg dalszy, także weny, weny i jeszcze raz weny ^^
OdpowiedzUsuń~Feniksa