niedziela, 17 listopada 2013

Rozdział 16

- Crucio!!
- Aaaaa! - z krtani Mike'a wydobył się przeraźliwy wrzask
- Co ty robisz debilu! Chcesz go zabić?! W ogóle wiesz co ty robisz?! Wiesz jak bardzo będziesz mieć przejebane?! - wydarła się Hermiona.
- A ty co?! Przed chwilą byłaś umierająca! Poza tym powinnaś mi dziękować! Uratowałem Cię przed tym jebanym zboczeńcem! - Gryfonka naburmuszyła się. - I ubierz się. - dodałem spokojniejszym tonem.
- A co? Nie podoba Ci się? - zapytała z bezczelnym uśmieszkiem na twarzy - Ostatnio nie miałeś nic przeciwko. No nie bądź już taki cnotliwy. - powiedziała gdy się zarumieniłem. Serio musimy teraz o tym gadać?
- Kim ty do cholery jesteś? - zapytał z podłogi przyszły kastrat.
- Mike. Poznaj mojego byłego chłopaka. - odpowiedziała Miona. Tylko dlaczego z takim naciskiem  na "byłego"? Ranisz mnie.
- Ktoś pukał? - zapytał "poszkodowany".
- Zdaje ci się - odpowiedziałem lekceważąco.
- Pięknie Draco. Ściągnąłeś do mojego domu aurorów. Jesteś z siebie zadowolony?
- Draco Lucjusz Malfoy? - zapytał stojący w progu mężczyzna. Ubrany był w glany i czarny płaszcz, i... i tylko tyle było widać.
- Eee... Można tak powiedzieć - powiedziałem.
- Pójdzie pan ze mną. Alex zajmij się tym biednym mugolem. - powiedział auror do swojej seksownej koleżanki. Serio Malfoy. Serio. Jesteś po pas po szyję w gównie a ty zwracasz uwagę na takie coś?

***

-Czy to prawda panie Malfoy, że użył pan magii poza Hogwartem? - zapytał Przewodniczący Wizengamotu.
- No...
- A czy to prawda, że użył pan magii w obecności mugola? - Daj mi dojść do słowa stary dziadzie.
- Tak, ale...
- A czy prawdą jest również to że użył pan zaklęcia Cruciatusa na mugolu?
- A czy prawdą jest że mam prawo do obrony?!
- Panie Malfoy, to ja tu zadaje pytania, nie pan. Rozumiemy się? - zapytał Wielki (ten przydomek nie tylko ze względu na tytuł) PW.
- Tssa.
- W takim razie proszę odpowiedzieć na pytanie.
- A jakie było? - zapytałem niewinnym głosikiem. No Malfoy. Jak mieć przejebane to już  całości.
- Czy pan sobie z nas żartuje?! - oburzył się PW. Ej dziadku bo wylecisz z balkoniku! Nie wychylaj się tak!
- Nie, ależ nie.
- To dobrze. - zgrzytając zębami usidła na miejscu. - Czy ma pan jakiegoś świadka? Nie...
- Ma! - do sali dumnym krokiem weszła Hermiona. Moja zbawczyni!
- A pani to... - Jak możesz jej kuźwa nie znać?! Przecież to moja kochana Mionka!
- Hermiona Jean Granger.
- Dobrze... - Co dziadku. Minka ci zrzedła? I chuj ci w dupę! - W takim razie co ma pani w tej sprawie do powiedzenia?
- Draco Malfoy jest niewinny ponieważ stanął w mojej obronie.  Potwierdza to...
- Ale to nie zna...
- Wie pan, że to niekulturalne przerywać mówiącemu a tym bardziej kobiecie! - Ojć. Moja Wybawczyni się zirytowała.
- A czy pani wie, że to tak nieładnie krzyczeć na starszych ludzi, a skandalem już jest krzyczeć na Wizengamot?
- Ależ Marsyliuszu, ta młoda kobieta ma rację. - w obronie brązowookiej stanęła starsza kobieta. - Nie ładnie przerywać kobiecie, a to, że podniosła głos to przez hormony i stres. Prawda? - to pytanie skierowała do Gryfonki.
- Tak proszę pani. - odpowiedziała Hermiona.
- Dokończ kochane dziecko swoje zeznania. - zachęciła ją inna kobieta.
- Tak więc klauzula pięćdziesiąta pierwsza wyraźnie mówi, że "czarodziej używający magii w obecności osoby niemagicznej jest niewinny wówczas gdy stanął w obronie swojej, osoby niemagicznej lub innego czarodzieja". - świetny cytat kochana, świetny! Gdyby nie fakt że jestem przykuty do tego cholernego krzesła to bym podszedł i Cię wyściskał.
- I co w związku z tym? - zapytał Chujowy Przewodniczący.
- Pan się jeszcze pyta?! Przecież z tego jasno wynika, że jestem niewinny! To z tego wynika! - wydarłem się. No to już jest szczyt bezczelności po prostu!
- Dobrze. W takim razie głosujemy. Kto jest uważa, że pan Draco Lucjusz Malfoy? jest winny - dłonie podniosło może z pięć osób. Jeeej! Muszę potem Mione wyściskać. - Dobrze. Kto uważa, że oskarżony jest niewinny - jedna dłoń, dwie, trzy, dziesięć... Dziewięćdziesiąt procent sali! - Komisja Wizengamotu uważa, że pan Draco Lucjusz Malfoy jest niewinny. Rozprawa zakończona. Proszę opuścić salę. - Powiedział zrezygnowanym głosem Wielki Przewodniczący. Rozkuto mnie i chamsko wyrzucono przez drzwi. Dobra. Teraz tylko znaleźć Hermione i wyściskać ją.

1.Tak wiem, że krótko. Wiem, że długo czekaliście. No ale wena mnie nie kocha i spierdzieliła przez balkon. To po pierwsze. Drugim powodem jest to że wasza kochana autorka zgłosiła się na dwie olimpiady i musiała zapierniczać. I tak się nie uczyłam, no ale pozory muszą być nie? Po trzecie jak wiecie jestem w trzeciej gimnazjum i musiałam trochę pomyśleć nad moją dalszą edukacją.
2. Został tylko epilog. Taka tam informacja.

3 komentarze:

  1. HAHAHAAH to było piękne xD Weeeź czemu tak krótko wtf... ._. Ja się nie zgadzam z zakończeniem tego opowiadania! ._.
    Dużo weny i weź się nie ucz bo Ci mózg eksploduje! Bierz ze mnie przykład :D
    Noo to nie wiem co jeszcze napisać... Kocham Cię i ten rozdział :D Jutro pogadamy w szkole na temat skutków ubocznych nadmiernego uczenia się xD
    Ps. Jeśli są błędy to przepraszam :>
    ~Feniksa :D

    OdpowiedzUsuń
  2. No wiesz. Teraz tak siedzę i tak myślę, że jestem genialna. Wymyśliłam fajne zakończenie (przynajmniej dla Ciebie)
    Co do komentarza to wiesz że ja takie kocham ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aj noł, dlatego takie Ci pisze :D A co do tej olimpiady z historii.. Żeby na taką iść to trzeba Boga w sercu nie mieć ;___; xD
      ~Feniksa

      Usuń