niedziela, 19 maja 2013

Rozdział 3 : Liścik, pocałunek i ktoś.

Dzięki Feniksa za słuszne uwagi!

Po skończonym szlabanie udałem się do pokoju wspólnego.
- Draco stary przyjacielu!
- Nie. Nie pożyczę ci kasy. Dostałeś przecież wczoraj 100 galeonów od starych Zabini.
- Ale ja nie o kasę!
- To o co?-
- No wiesz... Jak tam szlaban?
- Chujowo a jak kurwa ma być! Jebana szlama i jej rudzielec przyszli odwiedzić tę ciotę. Oczywiście wywiązała się bójka, jak to zwykle... - nie zdążyłem dokończyć bo nadeszła Pansy
- Draaaacuś! O nie, kto ci to zrobił?! - powiedziała "słodkim" głosem rozjeżdżanego psa
- Ale co? - o co jej kurwa chodzi?
- Ej stary masz na lewym policzku wielką dłoń! To ten rudzielec? Powiedz to skopię mu tyłek, tak że się nie pozbiera!
- Co?! Nie!
- Pansy spadaj!
- Nie będziesz mi rozkazywać Blaise!
- A mam powiedzieć Snapowi, że się puściłaś??
- Pff... - odeszła naburmuszona do dormitorium dziewczyn.
- Ej, to kto ci to zrobił? - zapytał Zabini z zatroskaną miną, jeśli można tak nazwać uśmiech.
- Ta podła szlama. A tak w ogóle to czemu aż do końca roku mam czas?
- Staary! Weź nie zgrywaj idioty! Przecież ona jest tak zapatrzona w rudzielca, że nie zauważa żadnego faceta! Jak zwrócisz jej uwagę na siebie to będzie cud! A jak ją zaciągniesz do łóżka to będę cię wielbić!
- A nie ma jakiejś furtki? Nie mogę tego olać?
- Furtka jest...
- JAKA?!
- Musisz chodzić z mopsicą do końca nauki w  Hogwarcie.
- Wiesz co, to ja już wolę szybki numerek ze szlamą. A jakbym to olał??
- No to wtedy twoi starzy się dowiedzą o twoich wszystkich szybkich numerkach...
- Przepraszam, że co kurwa?!
- No.
- Nie ciesz się Zabini.
- Taka lista to by wyniosła 10 rolek pergaminu. Zanim oni by to przeczytali mógłbyś się wynieść gdzieś.
- Plan B przynajmniej mam. Kuźwa. Jak ją odciągnąć od rudzielca?
- No nie wiem... Najprostszy byłby wspólny szlaban... Tylko, że ona nigdy jeszcze chyba szlabanu nie dostała...
- Fuck... Jestem w dupie.

***

- Mionka! Tu jesteś! Szukałem cię!
- Ron zachowaj ciszę proszę cię. W bibliotece co poniektórzy chcą się uczyć. Co chcesz? Jeśli chodzi o zadanie z eliksirów to nie, nie zrobię go za ciebie.
- Ooooo, jak to? Dobra mniejsza z tym; jutro jest impreza u nas i tak myślałem że może...
- Tsaaa, pójdę z tobą, - no bo z kim innym - ale daj mi się teraz uczyć, z łaski swojej.
- Miona jesteś wielka! - wziął mnie w ramiona i pocałował - Ja spadam bo mamy trening.
- No leć, leć.
Poszłam pod prysznic bo wiedziałam że i tak nie uda mi się skupić na nauce. Gdy ciepły strumień oblewał moje ciało przypominałam sobie ostatnią imprezę.  Gdy tylko się skończyła poszliśmy do łóżka. Tak, to zdecydowanie było cudowne.
Z rozmyślań wyrwało mnie stukanie.
Co tu robi sowa?
Wpuściłam ją, a ona usiadła mi na ramieniu. Miała do nogi przyczepiony liścik złożony na pół. Na górze pisało moje imię.

Hermiono!
Spotkajmy się dzisiaj o 22.00 pod pokojem życzeń.
Pismo było zbyt wyszukane by pisał je Harry lub Ron. Nie było podpisu. Ciekawie kto to może być. Pójdę sprawdzić i tak dzisiaj mam obchód. Wytarłam się puszystym ręcznikiem, a gdy chciałam się ubrać zauważyłam brak bielizny.
- IRYTEK!!!
- Co?! Nie drzyj się tak bo cały Hogwart obudzisz!
- Przecież jest dopiero 19!
- Nie jest 21.30! - pokazał mi język i zwiał z moją bielizną. Musiałam go gonić. Jejku jakie to dziecinne! Gdy udało mi się zdobyć bieliznę, szybko wróciłam do łazienki, ubrałam się i poszłam na obchód, mając nadzieję że nikt mnie nie widział.

***

- Podziwiam twój geniusz Draco.
- Wiem - odparłem nieskromnie.
- Tylko skąd wiesz że przyjdzie?
- Ma obchód. Musi. Mówiłem ci to już Zabini.
- Wiesz, że i tak dzisiaj nie przelecisz tej szlamy. Pamiętaj, że ona jak coś to musi to potwierdzić, więc eliksir zapomnienia nic ci nie pomoże.
- Wiem - przecież powtarzałeś mi to dziesiątki razy więc mnie nie wkurwiaj.
- Ejj, ale nie zgwałć jej. Kłopotów sobie narobisz.
- Blaise, do kurwy nędzy! Nie zamierzam jej przelecieć! Nie dzisiaj. Najpierw muszę ją odbić. I tu jest kłopot.
- Dobra, ty już lepiej idź jak nie chcesz się spóźnić.
- Fakt.
- Powodzenia.
- Dzięki - wyszedłem z pokoju wspólnego, zostawiając Zabiniego samego.


***

Równo o 22 byłam na 7 piętrze. Nic się nie działo. Gdy miałam wracać, ktoś brutalnie przycisnął mnie do ściany i zaczął namiętnie całować. Z pocałunkami schodził coraz niżej przez żuchwę aż do szyi. Na koniec przygryzł płatek ucha. To wszystko dziwnym sposobem rozpaliło moje podniecenie. Chciałam więcej. Nim się zorientowałam tajemniczego ktosia już nie było. Osunęłam się na zimną posadzkę. Nie wiem ile tak siedziałam. 10 minut, może pół godziny? Moje myśli galopowały niczym stado centaurów. Nikt wcześniej mnie tak nie całował. To było nieziemskie. Gdy udało mi się uspokoić udałam się skończyć obchód, wróciłam do pokoju wspólnego, ale wszyscy już spali. Usiadłam przy kominku i zatopiłam się we wspomnieniach. Obudziło mnie słońce wlewające się do pokoju. Kiedy zasnęłam?! Szybko poszłam do dormitorium, wzięłam czystą bieliznę i poszłam pod prysznic. Cały czas myślałam kto to mógł być. Wiedziałam że to nie Ron. On tak nie całuje, nie potrafi. Tego byłam pewna. Postanowiłam że nic mu o tym nie powiem. Gdyby się dowiedział to zrobiłby awanturę na cały Hogwart, a tego kto to zrobił zabiłby gołymi rękami. Gdy wyszłam spod prysznica zauważyłam koło ubrań liścik.

Komentarze poproszę!

2 komentarze:

  1. Fajne opowiadanie, błędy podobne. Jak możesz, to zwiększ czcionkę. No i zapraszam do mnie: zmieniona-miona.blogspot.com
    Weny! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie, fajnie :D Jest spora poprawa ;)
    Dużo, dużo weny życzę. NOX
    ~Feniksa

    OdpowiedzUsuń