piątek, 24 maja 2013

Rozdział 4 - tym razem bez tytułu xD

 Mam nadzieję, że jest mniej błędów, i że ktoś to czyta :>

Gdy wyszłam spod prysznica zauważyłam koło ubrań liścik. Nie przeczytałam go. Szybko się ubrałam i zeszłam na śniadanie.
- Uwaga! Proszę o chwilę uwagi! - Dumbledor chciał coś ogłosić. Ucichły wszystkie rozmowy  - Ciałem powiedzieć, że wczoraj około godziny 22 ktoś włamał się do naszej szkoły, - przez całą salę przebiegły szepty - jeśli ktoś coś widział, lub wie, niech powie opiekunowi swojego domu. Za najcenniejsze informacje, które przyczynią się do złapania tajemniczego gościa zostanie przydzielona nagroda. Dziękuję, to wszystko z mojej strony. Życzę miłego dnia. - Dumbledor zasiadł ze smutnym uśmiechem na twarzy.
Zewsząd dobiegały mnie podniecone rozmowy.
- To na pewno wysłannicy Voldemorta - jakiś dwóch pierwszoroczniaków prowadziło zawziętą dyskusję
- Stary, przecież on nie żyje!
- Ale oni może dalej działają i próbują go wskrzesić.
Przypomniałam sobie o liściku tkwiącym w mojej kieszeni. A jeśli to był ten włamywacz? Co jeśli ...
- Hermiona co ci jest? Jesteś blada jak duch! - z zamyślenia wyrwał mnie Ron.
- Co? Nie nic. Tak tylko jakoś...
- Może idź do pani Pomfrey.
-Ron, dziękuję że się troszczysz, ale nie potrzebnie. Nic mi nie jest.
- Na pewno? Miona jesteś pewna?
- Tak.
- Okej. Ale jak by coś to mów.
- Spoko.

***


- No to masz przejebane stary.
- Zabini. Pomyśl, kto mnie mógł widzieć? Szlamowata była zbyt zauroczona. A po szkole biegało pełno pierwszo i drugoroczniaków. Wracałem wtedy niby ze szlabanu.
- Ale  w takim razie co robiłeś na 7 piętrze?
- Chciałem napisać list do rodziców i szedłem do sowiarni, ale się zamyśliłem i skręciłem nie w ten korytarz. - mówiłem to tak że nawet Alastor Moody by się nie zorientował że kłamię.
- Dobra, wygrałeś.
- Jak zawsze Blaise. Jak zawsze.
- A tak w ogóle to jak ci idzie?
- Z czym?
- No z zakładem?
- Pomału, ale zajebiście.

***

- Miona jak ci się podoba ta sukienka? Masz, przymierz ją
- Ginny ale jesteś pewna?
- Tak jestem pewna! Idź ja przymierz.
Gi wepchnęła mi sukienkę i zatrzasnęła ze mną drwi do łazienki. Przebrałam się i stanęłam jak wryta przed lustrem. 
- I jak?! - spytała Ginny wchodząc do łazienki - Wow. Boże ile dałabym za taką figurę jaką ty masz! Czemu nie chodzisz tak częściej?!
- Wiesz że regulamin...
- Tylko w czasie zajęć, czyli gdzieś do 15 - Przerwała mi w połowie zdania.
- Nie jest za krótka? Wiesz, że nie chce stracić odznaki perfekta.
- Nie jest. Jest idealna. Ładnie ci w czerwonym.
- Może masz rację...
- Ja zawsze w tych sprawach mam rację. No to teraz makijaż i włosy! Siadaj - rozkazała podsuwając mi taboret. Sprawnie narzuciła na lustro czarną tkaninę. Po około pół godzinie kazała mi wstać i otworzyć oczy.
W lustrze było odbicie, no mówiąc szczerze, zajebistej dupy, na widok której geje zmieniali orientację seksualną. Krótka czerwona sukienka z satyny bez ramiączek, opinała najbardziej przykuwające wzrok miejsca, brązowe loki opadały kaskadą na piersi i ramiona, a przydymione oczy pozostawały cień tajemnicy i zmysłowej obietnicy. Wszystko to zgrało się seksowny i pociągający image.
- O fuck... - powiedziałam szeptem - Ginny jesteś genialna! - rzuciłam się na przyjaciółkę by ją wyściskać.
- Hahaha. Największa pochwałą dla mnie będą spojrzenia tych wszystkich facetów. Boże, ale Ron będzie zazdrosny! Dobra, a teraz wypad! Ja się też muszę przygotować!
- Ok. Pomóc ci w czymś?
- Nie dzięki. Do zobaczenia na imprezie!
- Pa!

Pobiegłam do swojego dormitorium i przypomniałam sobie o liściku. Wyciągnęłam go z kieszeni i rozłożyłam.

Spotkajmy się dzisiaj o tej samej porze i w tym samym miejscu.

 Znów nie było podpisu. Niech to szlag! Mam tam iść? Może tym razem się dowiem kto to był?

Accio komentarze!!

2 komentarze:

  1. Pięknie jest :> Akcja się zaczyna i coś czuję, że będzie zajedwabiście ;3
    Czekam z niecierpliwością na kolejną notkę ;)
    ~Feniksa

    OdpowiedzUsuń