poniedziałek, 3 czerwca 2013

Rozdział 8: A było tak blisko!

Wybaczcie mi wszyscy ci którzy uważają, że jest tu za dużo klnięcia. Nie zmienię się :>. Pozdrawiam wszystkich którzy to czytają. Podziwiam Was!

- Potem to dokończymy. - cóż za słodka obietnica
- Pani Granger i panie  Malfoy! Proszę iść na lekcje. Zaraz się zaczną! - to była McGonagall
- Tak pani profesor. - odpowiedział za nas. - Idź po szatę i na lekcje. Ale już! - rozkazał z
boskim uśmiechem na twarzy. 
- Ależ oczywiście Malfoy - dodałam z zadziornym usmiechem
- Draco, mów mi Draco.
- Okej - dałam mu całusa w policzek i poszłam się przebrać.
Na lekcję weszłam równo z dzwonkiem. Podeszłam do mojej stałej grupy. Zaraz. Co Parvati do kurwy nędzy robi na moim miejscu?! 
- Panno  Granger proszę zająć miejsce. - mistrz eliksirów właśnie wszedł do sali.
- Właś...
- Jeśli nie potrafi pani znaleźć sobie miejsca to ja pani pomogę. Proszę usiąść z panem Malfoyem. I przez panią Gryffindor traci 10 punktów. - udałam się na miejsce. Tępy chuj musiał mi zabrać punkty?! 
- Cześć - przywitałam się
- Zdążyłaś.
- Jak widać
- Panno Granger proszę nie flirtować z panem Draconem na moich lekcjach. I znów przez panią Gryffindor traci 10 punktów -  no ja myślałam że jebnę. Nie dość że wszyscy mnie nienawidzą po imprezie to jeszcze to?!
- Nie martw się, nadrobisz to. - usłyszałam cichy szept przy moim uchu.
- Tak w ogóle to co robimy? - spytałam się Malfoya
- Eliksir spokoju. Rozdrobnisz kamień księżycowy?
- Spoko.
- Okej... to ja pójdę po syrop z ciemiernika czarnego.

***

Wróciłem na miejsce. Głupia szlama. Pomyśleć, że mi się podoba... Co?! Kurwa nie! Właśnie że tak. Przyznaj się sam przed sobą... No dobra, ale... Nie nie dobra.
- Draco... - Co głupia szlamo?! Nie widzisz, że toczę wewnętrzną bitwę?!
- Co kochanie? - Ja pierdolę zaraz rzygnę!
- Eee... Tak może być? - czemu kurwa nie powiesz co chciałaś powiedzieć?!
- No jest git. Dziękuję. - wziąłem od niej moździerz i wsypałem wszystko do kotła. Chwilę mieszałem, przelałem do probówki i zaniosłem Snapowi. 
- No to teraz mamy czas dla siebie. - to mówiąc położyłem rękę na jej kolanie i zacząłem powoli jechać nią w górę. Ooo tak. Ja wiem jak to na Ciebie działa. Obietnica zostanie spełniona, a zakład wygrany. Jesteś pewny że chcesz tylko wygrać zakład? Pieprz się mózgu. No i co się lampisz?! Kurwa! 
- Proszę pana! Hermiona źle się czuje. Czy mógłbym ją zabrać do skrzydła szpitalnego?
- Alee... Au!
- Cicho - rozkazałem szeptem - To mogę?
- Idź, ale masz wrócić przed dzwonkiem.
- Dziękuję. - pomogłem Hermio... szlamie Nie kurwa szlamie Malfoy. Dobrze zacząłeś. Wal się mózgu! Na czym to ja... A! Pomogłem Hermionie wstać. Objąłem ją w talii i tak wyszliśmy z sali.
- Draco, ale ja się dobrze czuję... - zaczęła nie pewnie.
- Wiem. Jakbyś się źle czuła to wyniósłbym cię na rękach - ja pierdole. Czego się kurwa nie robi dla zakładu?! I nawet nie myśl, że cię kiedyś będę na rękach nosić. Wł... POWIEDZIAŁEM PIERDOL SIĘ MÓZGU!!!!!!!!!!!!!!!!!! Weszliśmy do jakiejś pustej sali.

***

 Boże! Jaki on seksowny! Ja go chcę teraz i tutaj! Chuj z tym, że są tu wszyscy ślizgoni i gryfoni. Ja chcę się z nim pieprzyć!!! Kurwa! Jak za drobno rozdrobniłam... Właściwie to co ja rozdrabniam?! Chuj z tym. Jak za drobno rozdrobniłam to on mnie zajebie.
- Draco... - zaczęłam niepewnie
- Co kochanie? - kochanie?! O ja pierdole czyli nie ściemniał podczas śniadania!
- Eee... Tak może być? -kurwa. Za długo milczałam. Czemu mam taki nie ogar?!
- No jest git. Dziękuję. - dla Ciebie wszystko.
Draco zaczął jeździć ręką po moim udzie. Bożee... Nawet nie wiesz jak ja cię pragnę!! Nagle usłyszałam jego głos
- Proszę pana! Hermiona źle się czuje. Czy mógłbym ją zabrać do skrzydła szpitalnego? - co nie! Czemu przestałeś?!
- Alee... Au! - kopnął mnie w kostkę
- Cicho - rozkazał - To mogę?- z powrotem zwrócił się do nauczyciela
- Idź, ale masz wrócić przed dzwonkiem.
- Dziękuję.
- Draco, ale ja się dobrze czuję... - gdzie on kurwa idzie?!
- Wiem. Jakbyś się źle czuła to wyniósłbym cię na rękach - serio?! Nie wierzę!
Zaciągnął mnie do pustej sali. O ja pierdolę! Teraz? Zrzucił moją i swoją szatę. Łapczywie wpił się w moje usta. Oddawałam pocałunki. Zaczął rozpinać moją koszulę. 

DRRRRRRRRRYYYYYYYŃŃŃŃŃŃŃŃŃ. 

NIEEEEEEEEEE!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Kurwa!!! Zajebię kiedyś ten jebany dzwonek!!!!!

Mwahahahaha!! Tak jestem zła!
W następnym rozdziale może coś więcej będzie xDD .

1 komentarz:

  1. Pięknie, pięknie, pięknie, jest coraz lepiej a wręczajedwabiście :D :D
    Kocham Draco... <3 Ale i tak Drarry forever <3
    Dużo weny i dużo weny Feniksa :*

    OdpowiedzUsuń