niedziela, 9 czerwca 2013

Tak o, po prostu rozdział 10

Czemu nie komentujecie?! Wkurwię się i zawieszę bloga -,-".
Wielbię cię Feniksa, że czytasz (oczywiście wielbię wszystkich, którzy to czytają, ale nie komentujecie) i dajesz znać czy ci się podoba :>.

Hmmm.... Gdzie ja jestem? Czemu jest tu tak cholernie jasno?
- Hermiona! Obudziłaś się!
- Ginny może mi powiesz gdzie do kurwy nędzy jestem?
- Nic nie wiesz? Nic nie pamiętasz sprzed ataku?
- A co niby mam pamiętać? Ała. - co ona pierdoli? Jaki atak? I czemu mnie wszystko boli?
- Leż. - usłyszałam krótki, stanowczy rozkaz.
- Draco?
- A kto by kurwa inny?! - czemu jest zły? Ja pierdole... A mówią, że to dziewczyny są trudne do ogarnięcia.
- No nie wiem. Pomyślmy? Na przykład Ron, albo Harry? A tak w ogóle to czemu jesteś zły?! - wydarłam się
- No nie wiem pomyślmy - zaczął mnie przedrzeźniać - Na przykład, że kur...
- Panie Malfoy! Proszę nie denerwować pani Granger. Musi odpoczywać. A, i proszę o opuszczenie sali. Muszę zbadać pacjentkę. - Ginny i Draco niechętnie opuścili salę. O co, do kurwy nędzy mu chodzi?!
- Proszę pani, czemu tu jestem?
- Właśnie będziemy próbować to wyjaśnić. Zaraz powinien przyjść - w tym momencie rozległo się pukanie do drzwi - O! Już jest. Proszę wejść panie dyrektorze!
Dyr! O ja pierdolę!
- Dzień dobry Poppy! Czy mogłabyś zostawić mnie i panią Granger. Chciałbym z nią porozmawiać w cztery oczy.
- Oczywiście. - Dumbledore zaczekał, aż pielęgniarka wyjdzie i przysiadł na krześle, które stało obok mojego łóżka.
- To jak się czujesz Hermiono?
- Eee... Nie jest źle. To znaczy... Czuję się dobrze.
- Masz bardzo porywczego kolegę.
- O kim pan mówi?
- Draco prawie mnie pobił na korytarzu, gdy dowiedział się, że ja mogę wejść, a on nie. - dodał z wesołym uśmiechem na twarzy. Ja zajebie kiedyś tego chuja!
- Ooo... Eee... Przepraszam za niego. Jest...
- Spokojnie. Nie jestem zły - masz szczęście - Ja przyszedłem w sprawie, czy może wiesz kto lub co cię zaatakowało?
- Yyy...
- Spokojnie. Zastanów się. Mamy czas.
- Pamiętam tylko że coś popchnęło mnie na ścianę i dużo krwi.

***

Siedzieliśmy z  Zabinim w pokoju wspólnym.
- Czemu nikt nic kurwa nie robi z tym pierdolonym przestępcą! Nie dość, że ktoś się włamał do zamku, to jeszcze atakuje Hermionę!
- Draco, uspokój się do kurwy nędzy! Pierdolisz o tym od tygodnia! Nie da się wytrzymać!
- Ale...
- Kurwa! Żadne ale! Ja rozumiem , że zakochałeś się w niej. No ale do chuja jebanego, ileż można?!
- Pierdol się dziwko!!
- No i wrócił mój stary kumpel! Witamy w świecie żywych tępy chuju!
-Witaj Zabini! Chodźże niech cię uściskam na powitanie! - dodałem z psychopatycznym uśmiechem i żądzą mordu w oczach
- Eee... Nie dzięki
- Chodź tu kurwa!
- Nie. Dziękuję nie skorzystam. - Podbiegłem do niego, chwyciłem za ramię i jebnąłem nim o przeciwległą ścianę.
- Ja ci kurwa dam witamy w świecie żywych!
- Ałł... Dobra sorry. Ale nie musiałeś tak mocno.
- Ciota. To było lekko.
- Taa. Oczywiście... - rozległ się huk i zatrzęsła się podłoga
- Uważasz że jestem słaby?!
- Nic takiego nie powiedział... Ałłł!!! Nie w twarz! Jeszcze mam zamiar z niej korzystać!
-  To kurwa trzymaj język za zębami!
- Okej. Sorry. Nie wiedziałem, że jesteś aż tak przewrażliwiony na jej punkcie.
- Pierdol się. - dodałem już uśmiechem na ustach.

***

Zeszłam na śniadanie
- Hermiona! To ty jeszcze żyjesz?!
- Tak, Ron. Jeszcze żyję.
- Ejj. Ja tu chcę się przyjaźnie przywitać, a ty zaraz mnie atakujesz. Nieładnie.
- Masz coś jeszcze do powiedzenia? Jakbyś nie zauważył nie mam ochoty na pogaduszki. - chuj jebany, najpierw ma mnie w dupie, a teraz to?! Niech spierdala do murzyńskiej dupy!
- Tu jesteś! Szukałem Cię!
- Cześć Draco - przywitałam się z uśmiechem. Objął mnie w pasie i przyciągnął do siebie.
- Co masz teraz? - zapytał z wargami przy moim uchu. Nie mogłam się skoncentrować, gdyż zaczął błądzić wargami po mojej szyi.

***

Boże jak ona pachnie!
- Ekhm, ekhm. Nie chciałbym przeszkadzać, ale za pięć minut mamy eliksiry. - posłałem rudzielcowi spojrzenie typu "pieprz się, ona jest moja". Kurwa czy zawsze ktoś mi musi przerwać napawanie się jej obecnościa??!!
- Ron, od kiedy ty jesteś moją matką?! - wydarła się brązowooka.
- Miona nie wściekaj się i nie bij!
- Teraz Miona tak?!
- Spokojnie, nie warto. - objąłem ją mocniej w talii. Kurwa jaka ona porywcza! - I naprawdę powinnaś się  pośpieszyć. Zresztą ja też.
Pięć minut później wpadliśmy zdyszani do sali.
- Eee. A ty gdzie?
- No na miejsce... - odparła zwykłym tonem.
- Zapomniałaś, że na tej jakże pięknej lekcji siedzisz ze mną?
- Co?!
- No ostatnio cię Snape przesadził. Nie pamiętasz?
- Myślałam, że to tylko jednorazowo.
- To może lepiej nie myśl. - usiedliśmy na swoich miejscach
- Pff...
- Na mnie się nie pfyka.
- Dracusiuuu! Co ta szlama robi na moim miejscu?! - ja pierdole nie ona! Wystarczy, że muszę znosić docinki Blaisa!
- Pansy jakbyś nie zapomniała to siedzisz z Goylem. - starałem się zachować "miły" ton głosu
- Ale ja zawsze tu siedziałam!
- Pansy do kurwy nędzy zamknij mordę!
-  Zabini ty to wiesz jak być delikatnym - odpowiedziała naburmuszona Pansy i usiadła na krześle. Co kurwa?! Gdzie Hermiona?! Ja pierdole ona nie umie nie ruszać swojej zasranej dupy?! Nie zasranej, lecz zajebistej. Spieprzaj mózgu!
- Jeśli szukasz Hermiony to siedzi w drugiej ławce z Weasley'ówną. Co do rudej to ona też jest zajebista
- Zabini nie śliń się na moją książkę! Co ją też widziałeś pół nagą? - kogo on nie widział?!
- Dracusiu, kochanie czemu się interesujesz tą szlamą? Co ona ma...
- Panno Parkinson proszę już nie rozmawiać! Jest lekcja! A po za tym co pani robi na miejscu panny Granger? - hehehehe. Mówiłem ci, że masz spieprzać to kurwa nie.
- A, ale..
- Bez dyskusji! Proszę wrócić na swoje miejsca z poprzedniej lekcji! - nieźle wkurwiona Pansy poszła na miejsce obok Goyla, a Miona wróciła na swoje już stałe miejsce.
- Widzisz. Nie opłacało się uciekać. - wyszeptałem jej do ucha. Nie odpowiedziała. Jest zła? Na co niby kurwa?!
Po lekcjach złapałem ją jak zmierzała w kierunku biblioteki.
- Czemu się kurwa nie odzywasz, co? - spytałem się jej
- Powiedz mi jedno Draco. Co ty knujesz, co?
- Ale o co ci chodzi?! Ja Cię kocham Hermiona!
- Ja słyszałam... - uciszyłem ją pocałunkiem. - Draco - wyszeptała w moje usta.
- Chodź - wziąłem ja za rękę i poprowadziłem na siódme piętro. Pojawiły się drzwi, a gdy przez nie przeszliśmy, znaleźliśmy się w wielkiej, przestronnej sypialni. Podeszliśmy do łóżka.

***

Draco delikatnie mnie popchnął na wielkie łoże. Zaczął mnie całować po szyi. Muszę mu teraz powiedzieć.
- Draco. - zaczęłam nie pewnie - Muszę ci coś powiedzieć.
- Naprawdę teraz? Nie mogłabyś później?
- Tak. Teraz. - odsunął się od mojej twarzy na odległość ramienia.
- O co chodzi?
- Bo... - jak zacząć? - Bo... ja...
- Jeśli masz okres to powiedz. Jak nie chcesz to możemy innym razem. - odparł zrezygnowany.
- Co?! Nie! Ja tylko. Przypomniałam sobie jedną rzecz, o której muszę Ci powiedzieć. - zbliżył się i zaczął delikatnie jeździć nosem od mojego obojczyka do ucha, składając od czasu do czasu delikatne pocałunki.
- Jeśli to nie ma aż tak bardzo wielkiej wagi - musnął moje usta- to pozwól, - złożył delikatny pocałunek - że zajmiemy się sobą - wpił się w moje wargi.
Co ja miałam mu powiedzieć, nieważne. 

***

Zacząłem powoli rozpinać jej koszulę, cały czas ją całując. Boże dlaczego tu jest tyle guzików?! Ej, ej, ej. Gdzie te łapy?! Wara ode mnie. To ja tu kurwa zawszę rządzę. Rozpięła mi wszystkie guziki koszuli i zabierała się za pasek. Kuźwa, szybka jest. Złapałem ją za nadgarstki i uniosłem jej ręce nad głowę. O tak. W takiej pozycji cię lubię. Czułem, że w spodniach robi mi się za ciasno.

Osz fuck! Coś około 1500 słów O.o Normalnie jestem z siebie dumna ^.^
Nowy rozdział jutro, najpóźniej pojutrze (jestem chora więc szybko pójdzie). I komentować jeśli chcecie dalej! Jeśli nie to notki nie będzie, mwahahahahahaha >:)

2 komentarze:

  1. Na wstępie: Masz pierdolca stolca, że tak powiem xD :* <3 xDD Kocham Cię za taką wersję :D Taka fajna lekka jest jest, a nie jakieś love for ever, że aż rzygać tęczom idzie brr.. :o
    Hm... Jeśli się mylę to przepraszam, ale jak Draco atakuje wszystkich po kolei, to mam wrażenie, że jest kreowany na moją skromną postać w szkole o.O
    Jeśli tak nie jest to przepraszam :o :*
    W każdym bądź razie bardzo mi się podoba i czekam na więcej :D
    Weny, weny. NOX
    ~Feniksa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm... Ciekawe porównanie. Nie domyśliłabym się sama. Cóż, skądś muszę czerpać inspirację xDD.
      "Masz pierdolca stolca" - ja się pytam czemu nie mogę się śmiać?! Jebłam, jednym słowem mówiąc.
      Cieszę się, że się podoba :>
      ~Autorka

      Usuń